How about fringes?

by

Progressive fashion addiction turns me into areas I've never been to. I didn't use to approve fringed clothes or accessories seen on the street (I'm not the only observing and judging weirdo, am I?). So I guess I should apologize for those unspoken fringe criticism and while going to Canossa confess, that I fell in love with fringes. There's nothing I could love about them - thay are eye-catchers, they rustle and you're not really sure where you can wear them (unless you work in fashion). But they look so fabulous and make you want to spin!

Postępujące uzależnienie ciągnie mnie w rejony, gdzie mój zmysł estetyczny jeszcze nie był. Kiedyś frędzlę - czy to na ubraniach, czy akcesoriach - nie mogły się spotkać z moją aprobatą. A teraz? Marzę o frędzlowej marynarce (najlepiej skórzanej) lub torebce. Marzenie trochę dziwne, bo racjonalnie rzecz ujmując, we frędzlach nie ma nic, co mogłoby mi się podobać - nadmiernie rzucają się w oczy, szeleszczą i na dodatek nie do końca masz pewność, gdzie je założyć (jeśli nie pracujesz jako redaktorka magazynu modowego, ma się rozumieć). Jednak wyglądają tak bajecznie, że masz ochotę robić w nich piruety!

The Kooples, Fringed biker jacket (on sale)

If I were lucky enough to find some super cheap fringed leather jacket or bag (at least I can dream) I'd pair it with some basic items so as to keep it balanced and let the fringe make the glamorous attire.

Gdybym jakimś cudem w ciucholandzie znalazła wymarzone frędzle, nosiłabym je z elementami klasycznymi, żeby nic (ale to nic!) nie odwracało od nich uwagi.

Follow on Bloglovin